O wsi Chomęcice mówiono przed wojną: w awanturze o tutejszą szkołę musiała interweniować policja, która sięgnęła po bagnety! Byli ranni, były aresztowania, a mieszkańców oficjalnie oskarżono o opór władzy i podburzanie do gwałtów…
Jak się okazuje, mieszkańcy Chomęcic nie chcieli pogodzić się z łączeniem będącej we wsi szkoły, z placówką w sąsiednim Konarzewie – to połączenie oznaczało bowiem praktycznie likwidację szkoły i duże utrudnienie dla dzieci z Chomęcic, które nie zawsze miałyby jak docierać na lekcje.
– W dniu dzisiejszym przed sądem okręgowym w Poznaniu toczyć się będzie rozprawa przeciw mieszkańcom wsi Chomęcice w powiecie poznańskim, oskarżonym o opór władzy i podburzanie – pisał we wtorek 17 czerwca 1930 roku „Kurjer Poznański”. – Proces ten jest wynikiem niezwykle smutnych stosunków szkolnych, panujących w Chomęcicach od około trzech lat, to jest od chwili gdy władze szkolne przystąpiły do komasacji tamtejszej szkoły ze szkołą w Konarzewie. Od chwili wprowadzenia komasacji, pospieszne to i ze względów społecznych niepożądane zarządzenie władz wywołało u ludności protesty i wielkie niezadowolenie, które zwracało się też przeciw nauczycielowi, który nie umiał łagodzić zatargów…
Kierownik szkoły w Konarzewie nie umiał – jak ocenia gazeta – rozwiązać sporu w sposób polubowny i dochodziło do „pożałowania godnych starć”. W efekcie mieszkańcy Chomęcic postanowili, że ich dzieci nie będą chodzić do szkoły w Konarzewie i zatrzymali je w domach.
– Posypały się kary szkolne, a w salach sądowych sądu powiatowego widywano wielokrotnie masowo rodziców dzieci z Chomęcic, odwołujących się przeciw wymiarom kar za zmudę w nauce – pisał „Kurjer”.
Sojusznikiem rodziców nie był w tych sporach nauczyciel, który wypisywał kary nawet za czas, „gdy nie można było odbywać lekcji szkolnych z powodu zabrudzenia klas”.
– Władze upierały się przy swem zarządzeniu, zaś gmina opierała swe odmowne stanowisko na fakcie określonym ustawą, że droga do szkoły w Konarzewie wynosi ponad trzy kilometry. Były delegacje w kuratorium szkolnem, w Warszawie, były petycje wypowiadające się przeciw przeprowadzeniu komasacji. W roku ubiegłym interwenjowała policja w sposób wprost niezwykły, tak, że było kilka osób poranionych bagnetami i liczne aresztowania – relacjonował „Kurjer”.
W czerwcu 1930 roku mieszkańcy Chomęcic stanęli przed sądem pod zarzutem oporu władzy i podburzania do gwałtów.
– Na ławie oskarżonych zasiądzie 47 osób, zaś 72 mieszkańców powołuje się na świadków. Bez przesady można zatem powiedzieć, że na sąd wezwano całą gminę, a w domu pozostaną tylko starcy i dzieci – kończył „Kurjer Poznański”.
Warto przypomnieć, że szkoła w Chomęcicach ma już dwustuletnią historię. Jak pisze portal „Z dziejów gminy Komorniki”, „początki szkolnictwa w Chomęcicach wiążą się z osobą arcybiskupa Teofila Wolickiego, który jako posiadacz części miejscowego majątku w 1823 roku powołał do życia pierwszą placówkę.(…) Wolicki oddał część gruntów swojego majątku oraz drewno na budowę pierwszej szkoły w Chomęcicach, a także wpłacił 1000 talarów na poczet pensji dla miejscowych nauczycieli.
– Pierwszy budynek szkolny, wzniesiony z drewna i gliny oraz przykryty strzechą, jak donosi kronika szkolna, już w 1844 roku był zrujnowany. Wówczas wzniesiono nowy, z tych samych materiałów, który służył przez kolejne czterdzieści lat – pisze portal „Z dziejów gminy Komorniki”. – Co ciekawe, z inicjatywą budowy nowego budynku szkolnego w 1889 roku wyszli sami mieszkańcy Chomęcic pod przewodnictwem sołtysa Vogla, którzy uważali, że dotychczasowa jednoizbowa, drewniana szkoła była zbyt ciasna dla niespełna stu dzieci objętych obowiązkiem szkolnym. Dozór szkolny z sołtysem na czele rozpoczął zbiórkę pieniędzy na ten cel (w trzy lata uzbierano ponad 900 talarów), a także zlecił przygotowanie planu nowego budynku budowniczemu Konradowi z Wielichowa. Z gotowymi projektami oraz funduszami na jego realizację chomęciczanie przedstawili swoją inicjatywę pruskim władzom, które ją skrytykowały i odrzuciły. Dozór szkolny nie odpuścił i zlecił nowy plan budowniczemu Hackemu z Buku, lecz i on nie zyskał aprobaty władz. Ostatecznie powiatowy inspektor budowlany, na zlecenie Wydziału ds. Wyznań i Oświaty, opracował plan, który został zrealizowany w latach 1892–1893.
Jednym z najważniejszych problemów pruskich architektów tworzących projekty dla szkół podstawowych było wyodrębnienie dwóch funkcji budynku – szkoły z izbami lekcyjnymi oraz prywatnej przestrzeni mieszkalnej dla nauczycieli. Twórca projektu chomęcickiej szkoły wywiązał się z tego zadania bardzo dobrze. Możliwie jak najbardziej oddzielił od siebie wejścia do budynku, które umieścił na krótszych elewacjach szczytowych, a także zaprojektował dwie osobne klatki schodowe, aby szkolna dziatwa nie zakłócała miru domowego rodzin nauczycielskich. Warto zwrócić uwagę na trójboczny ryzalit, kryjący klatkę schodową dla dzieci, a także proste detale architektoniczne.
Dziś w Chomęcicach działa Szkoła Podstawowa im Arkadego Fiedlera, ulokowana w zupełnie innym, nowym obiekcie.
Paweł Boner




