Ustawa o ochronie środowiska i ostatnio opublikowane rozporządzenie ministra powodują, że przepływająca przez gminę Komorniki rzeczka Wirynka jest tu obcym ciałem. Od drogi wojewódzkiej, czyli byłej trasy krajowej nr 5, nikomu nie
wolno wykonywać żadnych prac w jej korycie, żadnych czynności. Nietykalne są szuwary utrudniające przepływ wody, powodujące podtopienia. Za rzeczkę odpowiada państwowa firma Wody Polskie, której nie interesują straty
powodowane przez rzekę. Ma ona płynąć swobodnie, rozlewać się. Gdy panuje susza, nikomu to nie szkodzi. Kiedy natomiast wystąpią gwałtowne i długotrwałe opady, jak w pierwszy weekend sierpnia, piętrzona przez coraz bujniej rozrastające się zarośla woda zalewa najniżej położone tereny, takie jak okolice Parku Strażaka. Tunel pod ulicą Poznańską przejmuje główny nurt rzeki, a nie po to został zbudowany. Mieszkańcy żartują, że gmina przystępuje do realizacji jakże im potrzebnego aquaparku. Obwiniają samorząd o bezczynność. A samorząd jest bezradny, bo został na swoim terenie ubezwłasnowolniony. Nie ma prawa nawet zbudować zbiornika przejmującego wodę spływającą do Wirynki, Wody Polskie wykluczają podłączenie go do rzeki. Ochrona rzek na obszarze całej zlewni Odry ma sens. Jednak tworzenie przepisów nie dających mieszkańcom szans w walce z żywiołem nie ma nic wspólnego z demokracją. Tak się dzieje w państwach autorytarnych.
Wodne problemy gminy Komorniki. Wirynka zalewa okolice Parku Strażaka
Podzielenia się nim ze znajomymi.

