Kiedy w rodzinie pojawiają się niewypowiedziane żale i pretensje, zaczynają kłębić się złe emocje, nie ma z kim rozmawiać o uczuciach, a problemy przerastają emocjonalną dojrzałość jej członków, może dojść do katastrofy…
W takim właśnie momencie poznajemy rodzinę Barnesów, bohaterów powieści Paula Murray’a „Żądło”. Wskutek kryzysu ekonomicznego 2008 roku, zamożne do tej pory małżeństwo z dwójką dzieci, prowadzące niegdyś dobrze prosperujący salon samochodowy w prowincjonalnym irlandzkim miasteczku, popada w tarapaty finansowe. Zła sytuacja materialna Barnesów wyzwala skrywane do tej pory żale i urazy. Szybko okazuje się, że Imelda, kiedyś najpiękniejsza dziewczyna w mieście, do tej pory postrzegana jako szczęśliwa mężatka, czuła matka i wzorowa pani domu, zupełnie nie odnajduje się w swojej roli. Nie potrafi nawiązać kontaktu z dziećmi – nastoletnią Cass, która zamiast przygotowywać się do matury coraz częściej popada w alkoholowe odurzenie, chroniąc się w ten sposób przed hejtem koleżanek, oraz małym PJ’em, bojącym się przyznać się przed matką do tego, że potrzebuje nowych butów. Równie zła okazuje się sytuacja emocjonalna ojca rodziny, Dicka, który nie tylko nie potrafi porozumieć się z żoną i dziećmi, nawiązuje romans z lokalnym włóczęgą, ale popada w uzależnienie, co zupełnie niszczy jego dotychczasowe życie.
Powieść Murray’a jest doskonale skomponowana; narracja prowadzona jest przez kilku bohaterów, co oznacza, że poznajemy wydarzenia opisane z różnych perspektyw. Taki wielogłos sprzyja pogłębieniu portretu psychologicznego postaci. Akcja, która początkowo toczy się leniwie, odzwierciedlając tempo życia niewielkiego miasteczka, z czasem zaczyna przyspieszać, a dynamicznie następujące po sobie wydarzenia nieuchronnie prowadzą do katastrofy. Autor nie epatuje jednak nadmiernym emocjonalizmem, napięcie stopniuje powoli i z rozmysłem, starając się dokładnie oddać odczucia każdego z bohaterów.
„Żądło” to poruszający obraz rozkładu rodziny i rodzinnych więzi. Ale… okazuje się, że historia Barnesów to nie tylko losy pojedynczej familii, ale odbicie kondycji całego społeczeństwa, w którym coraz trudniej o wzajemne zrozumienie nawet wśród najbliższych.

