Historia silnika spalinowego sięga roku 1860, kiedy to francuski wynalazca Etienne Lenoir zbudował takie urządzenie, napędzające przerobiony – bo wyposażony w taki napęd – wóz konny. Z czasem silnik ewoluował, dochodząc do dzisiejszej postaci, znanej nam m.in. z samochodów. Jeden z modeli silnika sprzed blisko stu lat możemy oglądać w Muzeum Narodowym Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie.
Etienne Lenoir, wynalazca belgijskiego pochodzenia, wykorzystał jako paliwo mieszkankę gazu miejskiego i powietrza, oparł się przy tym na koncepcji francuskiego inżyniera Philippe Lebona, który pracując nad ulepszeniem maszyny parowej, doszedł do silnika napędzanego gazem spalanym w mieszance z powietrzem, za pomocą iskry. Napędzany takim silnikiem wóz Lenoira, w którym koła poruszane były dzięki łańcuchom, przejechał z Paryża do podparyskiej miejscowości Joinville-le-Pont, czyli pokonał odległość – jak można szacować, w zależności od punktów docelowych – około 9,4 km – 13 km.
Z czasem silniki spalające paliwo i dzięki temu sprężające i rozprężające gaz do wytworzenia momentu obrotowego rozwinęły się i stały jednym z najważniejszych wynalazków w dziejach ludzkości. Zanim trafiły do np. motoryzacji, czy rolnictwa, jeszcze przed II wojną były pewnym luksusem w gospodarstwach, co sprawiło, że wykorzystywano je jako urządzenia mobilne, stosowane do napędu różnych, zależnych w danym momencie od potrzeb właściciela, urządzeń. W Szreniawie, na ekspozycji zewnętrznej – pod wiatą – maszyn rolniczych, zaprezentowany jest właśnie taki mobilny silnik, używany w dwudziestoleciu międzywojennym i po wojnie, do napędzania maszyn rolniczych, m.in. młocarni, czy sieczkarni.
Silnik spalinowy o mocy 8 KM, osiągający 690 obr/min, został wyprodukowany jako typ 26 przez Motor Polski Towarzystwo Akcyjne w Żninie, w 1930 roku. Służył do napędu maszyn stacjonarnych, wypierając tym samym znacznie większe, droższe i mało poręczne lokomobile.
Jego mechanizm umieszczony jest na czterokołowym wózku z dyszlem – do przetaczania w miejsce pracy. Nie ma więc własnego napędu, przesuwano go za pomocą siły żywej, zwierząt lub pracowników gospodarstwa. Koła nie mają opon, za to wykorzystują koncepcję szerokiej i płaskiej powierzchni styku z ziemią, pasa ułożonego wkoło, ze szprychami w środku, dzięki czemu dość ciężki wózek nie zapadał się w miękką ziemię przy maszynach gospodarstwa. To rozwiązanie możemy jednocześnie podglądać na przykładach innych silników spalinowych z tej samej ekspozycji, m.in. czterosuwowego silnika z wytworni H. Klima, w Brunn, czy wysokoprężnej czeskiej Slavii. Szreniawski egzemplarz silnika ze Żnina trafił do muzeum z gospodarstwa w Nowym Bełęcinie, w woj. wielkopolskim.

