Skąd nazwa tego hotelu? Nie wiadomo. No bo Rzym do Poznania ma się jak piernik do wiatraka. Chyba, że weźmie się pod uwagę stare powiedzenie i wtedy już wiadomo, że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu…
Hotel założył jubiler. Wcale nie bogacz. Niejaki Krause, o którym Marceli Motty pisał, że „miał handelek na Wrocławskiej” i przysłowiowego farta. Zaufała mu rodzina Kwileckich, a w zasadzie hrabina Kwilecka. Pani miała głowę do interesu i sporo gotówki skoro skromnemu jubilerowi wyłożyła pieniądze na hotel.
Ściąć narożnik
Pierwsza połowa XIX wieku była dobrym okresem dla miejskiej architektury. W krótkim czasie na terenie miasta powstało kilka znaczących budowli. Rozwijał się przemysł, a do miasta przyjeżdżało sporo gości. Przebicie ulicy Nowej (dziś Paderewskiego) od strony Rynku w kierunku Muszej Góry (Plac Wolności) tylko ten rozwój spotęgowało. Niemal w tym samym czasie przy ul. Wilhelmowskiej (Aleje Marcinkowskiego) zaczęły się budować dwa hotele. Bazar i de Rome. Ten ostatni powstał w latach 1837 do 1840, a nadzór nad jego budową pełnić miał niejaki August Soller – jeden z najlepszych uczniów Schinkla. Architektowi obok Hotelu de Rome zawdzięczamy również budynek obecnej Akademii Sztuk Pięknych. Zawdzięczamy też pomysł na przebudowę skrzyżowań. Odtąd, w wielu miejscach miasta budując narożnikowe kamienice po prosu ścinano ich narożniki. Dzięki temu zwykła krzyżówka zyskiwała wrażenie sporego placu.
Pokój wynajmę
Hotel de Rome był jedną z najnowocześniejszych budowli tego typu na terenie zaboru pruskiego. Znakomicie wyposażony, o nowoczesnej bryle architektonicznej zachęcał gości do odwiedzin. Budynek posiadał 50 apartamentów i efektowną (początkowo) czteropiętrową wieżę, po której dziś zostały tylko wspomnienia i stare fotografie. Szybko okazało się, że gmach jest jednak zbyt mały do potrzeb miasta aspirującego do miana pruskiej metropolii. Co więcej, rozbudowa miasta na zachód i zagospodarowanie Placu Wilhelmowskiego (plac Wolności) wymusiło konieczność kolejnej przebudowy. No i dobrze. Urosła wieża. Rozbudowano liczbę pokoi. O ich zasiedlenie nie musiano się martwić. Przemysłowcy odwiedzający miasto wynajmowali, zamiast budować swoje rezydencje. Było taniej i wygodniej.
Pierwsze taxi
Hotel słynął z dobrej kuchni, znakomicie wyposażonej winiarni i znakomitego położenia w sercu miasta, a konkurencja Bazaru powodowała, że wymagania jak i oferta wciąż rosły. Ba. W okresie międzywojennym we wnętrzach hotelu mieściły się cukiernia, księgarnia, sklep jubilerski Kruka, a także redakcje kilku czasopism. Tu organizowano spotkania, bankiety, konferencje. Pod hotelem przez lata stała również pierwsza i jedyna taksówka miejska. W okresie II Wojny Światowej wnętrza hotelu gruntownie przebudowano, próbując nadać mu wygląd surowych wnętrz reprezentacyjnych budowli III Rzeszy.
Czas na kurię
Kilka lat temu, po zamknięciu hotelu przystąpiono do gruntownej renowacji. Właścicielem obiektu jest kuria arcybiskupia. Hotel niebawem znów zostanie otwarty. Co ważne, przywrócona ma być pierwotna nazwa. Będzie Hotel de Rome.


