Komorniki dla Ciebie Artykuły mieszkańców Na cholerę najlepszy grodzisz…

Na cholerę najlepszy grodzisz…

przez Komorniki Dla Ciebie
281 razy przeczytano 4 minut czytania

Jedni polecali szampana, inni serwowali okłady z gorącej smoły. Wszystkich przerażał widok lekarza w woskowanym płaszczu z kapturem. Wyglądał jak śmierć. Cholera.

Codzienne bicie w dzwony, kondukty pogrzebowe przemykające ulicami miasta. Tysiące ludzi, którzy chwytali się każdej szansy, by wyzdrowieć. Wiek XIX w Poznaniu to wiek cholery, zwanej azjatycką.

Ten pierwszy raz

Trwało powstanie listopadowe, a wraz z nim trwała zaraza w rosyjskich wojskach. Schorowane i przetrzebione oddziały znajdowały schronienie za granicą Wielkiego Księstwa. Prusacy przyjmowali ich z otwartymi ramionami. Zaraza zbliżała się do Poznania. 12 lipca 1831 roku w Miasteczku opodal kościoła świętego Rocha zaczął się wiek cholery. W ciągu dwóch dni zszedł w zaświaty żołnierz 33 pułku piechoty. Poznań ogłoszono miastem zamkniętym. W odległości 22 kilometrów od rogatek miasta utworzono kordon sanitarny. By przez niego przejść potrzeba było 10 dni kwarantanny i specjalnych zaświadczeń. Domy osób zarażonych opasywano linami. Jedzenie podawano w koszykach przez okna. Straż miejska pilnowała, by nikt z nich nie wychodził. Ludzie marli jak muchy. Przez trzy miesiące trwania pierwszej zarazy na cholerę zmarło 2 procent populacji miasta. Wśród ofiar był bohater walk z Napoleonem, feldmarszałek August von Gneisenau. Ludzie z przerażeniem chwytali się każdej recepty na życie. Najczęściej kończyło się na pijaństwie.

Jak się ratować?

Co lekarz, to recepta. Co recepta, to bardziej nieprawdopodobna. Najlżejszymi metodami walki z zarazą było przestrzeganie diety i wystrzeganie się surowych owoców. Warto też było zażywać ciepłych kąpieli i odkadzać dom. Karol Marcinkowski – chyba najbardziej znany poznański lekarz stawiał na picie szampana.

Według niego bąbelki miały zbawienny wpływ na zahamowanie rozwoju choroby. Nie każdego było jednak stać na ów trunek, dlatego w zastępstwie można było też stosować… piwo grodziskie.

Do najdrastyczniejszych metod walki z chorobą należało przykładanie pasów nasączonych gorącą smołą lub też wypalanie zaatakowanych miejsc rozpalonym żelazem. Księżna Ludwika Radziwiłłówna zalecała picie spirytusu, zaś lekarze zalecali popijanie alkoholi, ale w umiarkowanych dawkach. Nie trzeba chyba dodawać, że te ostatnie recepty spotkały się z największym oddźwiękiem wśród poznaniaków i znacznie wyprzedziły kolejną metodę zapijania, ale… herbatą z bzu.

Urząd się boi

Jedną z najbardziej drastycznych metod walki z chorobą zaproponowała poczta. W pasie kordonu sanitarnego ustawione były szopy w których dokonywano okadzania dokumentów.

Listy i przesyłki były dziurkowane, aby umożliwić lepszy przepływ powietrza. Umieszczano je w specjalnych skrzyniach na metalowych siatkach, pod którymi znajdowały się pojemniki z octem. Całość była podgrzewana na rozżarzonych węglach posypywanych siarką. Każda przesyłka otrzymywała stempel sanitarny, a ocalałe do dziś listy stanowią kolekcjonerski rarytas.

I znów ta cholera

Sześć lat później wybuchła kolejna epidemia. Straty sięgnęły kilkuset osób. W sierpniu  1848 roku uruchomiono stałe połączenie kolejowe między Poznaniem a Szczecinem. Już po kilku dniach okazało się, że jej pasażerowie przywlekli do miasta cholerę.

Pierwszą  masową  wycieczkę  do  Szczecina zorganizowano w połowie  sierpnia. Latem 1848 roku oba  miasta  Wronki i Szczecin przeżywały bowiem epidemię cholery. To właśnie  pierwsi  turyści  z  Poznania  przywlekli do miasta tę  zarazę. Epidemia dała o sobie znać już w kilka dni po wycieczce. Trwała do listopada, a jej skutkiem było ponad tysiąc ofiar zarazy.

I tak na okrągło, aż do 1873 roku, gdy przypadki cholery odnotowano po raz ostatni. Co ciekawe, ofiarami epidemii byli przede wszystkim ubożsi mieszkańcy miasta oraz żołnierze.

Najbardziej ucierpiało Chwaliszewo, najmniej dzielnica żydowska. Żydzi mieli szczęście – korzystali z wody ze źródeł winiarskich.

Reszta Poznania miała to szczęście nieco później – gdy Raczyński wybudował pierwsze drewniane wodociągi doprowadzając czystą krystalicznie wodę do centrum miasta.

Krzysztof Smura

Pod foto:

Jedną z ofiar cholery był feldmarszałek Gneisenau, bohater październikowej Bitwy Narodów pod Lipskiem. W jej stulecie, w 1913 roku jego pomnik stanął niedaleko obecnej lokalizacji pomnika Armii Poznań. W 1919 roku został zburzony przez poznaniaków. Na zdjęciu wkopywanie kamienia węgielnego, w kwietniu 1913 roku.

Fot. Biblioteka UAM

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Podzielenia się nim ze znajomymi.

MOŻE CIĘ ZAINTERESUJE?

O Nas

Komorniki dla Ciebie – lokalna bezpłatna gazeta w Gminie Komorniki

Komorniki dla Ciebie – All Right Reserved. Developed by ONEBIT

Ta strona używa plików cookie, aby poprawić komfort korzystania z niej. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko temu, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Zgoda Zapoznaj się

Are you sure want to unlock this post?
Unlock left : 0
Are you sure want to cancel subscription?
-
00:00
00:00
Update Required Flash plugin
-
00:00
00:00