Komorniki dla Ciebie Wydarzenia Małgorzata Ostrowska: Moje królestwo to… ogród

Małgorzata Ostrowska: Moje królestwo to… ogród

przez info@one-bit.pl
7 razy przeczytano 4 minut czytania

– W młodości miałam inny plan na siebie i nawet nie przyszło mi do głowy, że moja przygoda z muzyką potrwa aż tak długo – mówi Małgorzata Ostrowska, wybitna wokalistka, legenda polskiego rocka, laureatka nagrody powiatu poznańskiego za działalność kulturalną.

Jest Pani nie tylko jedną z największych gwiazd polskiej sceny rockowej, ale także jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w kraju. W takiej sytuacji chyba trudno o choćby odrobinę prywatności?
– Jak wychodzę na ulicę, to raczej tak. Nie jest to może komfortowa sytuacja, ale też nie ma się co zżymać, bo… pracowałam na to całe życie. Jestem też już do tego przyzwyczajona. Można nawet powiedzieć, że nie znam innego życia. Tę prywatność mam natomiast w domu i ogrodzie w Puszczykowie. To dla mnie taka strefa bezpieczeństwa.

Ogród to chyba Pani oczko w głowie…
– To moje królestwo. Być może nie wszyscy wiedzą, ale w młodości chciałam zostać biologiem. Nawet zdawałam na ten kierunek na studia. Koniec końców, życie potoczyło się inaczej… Wracając jednak do mojego ogródka, to rzeczywiście czuję się tam wspaniale. Bliski kontakt z naturą, roślinami i zwierzętami, których też w moim domu nie brakuje, jest dla mnie bardzo ważny. Niestety, w zawodzie, który wybrałam jest tak, że w czasie, kiedy te rośliny mnie najbardziej potrzebują, to ja jestem w trasie.

Czy to prawda, że Pani specjalnością są dania z pokrzywy?
– Nie tylko! Jest mnóstwo roślin uważanych za chwasty, a które w przeszłości były traktowane przez ludzi jako warzywa. Pyszne są na przykład młode pędy chmielu, osiągające na rynku wręcz astronomiczne ceny.

A propos cen. Wiedziała Pani, że za płytę cd Lombardu „Live” w niektórych sklepach internetowych trzeba zapłacić grubo ponad tysiąc złotych?
– Nie miałam pojęcia. Nie zbieram płyt, pamiątek i nie przywiązuję do tego większej wagi. W domu mam jednak ich trochę, ponieważ odziedziczyłam archiwum po Piotrze Niewiarowskim, który przez wiele lat był naszym menedżerem.

Tamta płyta to najbardziej rockowy album Lombardu. W rolach głównych występuje tam właśnie Pani oraz grający na gitarze Piotr Zander. Utwór „Znowu radio”, to dla mnie prawdziwy klasyk.
– Koncerty zawsze są wyjątkowe i tamten również taki był. A wspomnianą piosenkę… właśnie dołączyliśmy do set listy na koncerty z okazji mojego 45-lecia na scenie.

Jak zaczynała Pani przygodę z muzyką, to przypuszczała, że może ona potrwać tak długo?
– Nie, choć śpiewam od jedenastego roku życia. Jak mówiłam wcześniej, miałam inny plan na siebie i nawet nie przyszło mi do głowy, że to może tak się potoczyć.

A teraz jest Pani prawdziwą legendą. Taki też jest tytuł ostatniej Pani płyty…
– Z tym tytułem to trochę zabawna historia, bo tworząc piosenkę „Legenda” wcale nie myślałam o sobie. Dopiero mój obecny menedżer, Maciej Durczak zaproponował, aby taki był również tytuł całej płyty. Uznał bowiem, iście po menedżersku, że to słowo może się różnorako kojarzyć.

Tą legendą Pani na pewno jest. Świadczyć o tym może choćby to, jaką estyma darzą Panią koledzy z branży. Wspólne nagrania i występy z Acid Drinkers, KSU czy Mrozem o tym świadczą.
– Są one bardzo miłe, bo to swego rodzaju potwierdzenie pozycji, na którą pracowałam przez te 45 lat. Uważam jednak, że cały czas mam wiele do zrobienia. Mam również świadomość swoich niedostatków. Tym bardziej cieszy, że ktoś mnie docenia i zaprasza.

Popularność zdobyła Pani na początku lat 80-tych, kiedy w Polsce muzyka rockowa wręcz eksplodowała. Teraz tego rocka jakby trochę mniej.
– To były schyłkowe lata komuny i występowała wówczas ogromna potrzeba takiej muzyki, a także treści, które ze sobą niosła. Teraz jest inaczej, bo też każde czasy niosą za sobą inne potrzeby. Obecnie nie opłaca się już nawet nagrywać płyt. Radia ich nie promują, sprzedaż też jest znikoma. Proszę zauważyć, że nawet w samochodach nie ma już odtwarzaczy cd.

Na koncertach fanów jednak nie brakuje, co może świadczyć, że muzyka rockowa cały czas żyje…
– Na szczęście, nadal jest wiele osób, które słuchają takiej muzyki. Niezmiernie cieszy mnie renesans płyt analogowych, które kupuje i kolekcjonuje coraz więcej osób. I właśnie dla nich warto nagrywać nowe piosenki.

Rozmawiał Tomasz Sikorski

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Podzielenia się nim ze znajomymi.

MOŻE CIĘ ZAINTERESUJE?

Ta strona używa plików cookie, aby poprawić komfort korzystania z niej. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko temu, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Zgoda Zapoznaj się

Are you sure want to unlock this post?
Unlock left : 0
Are you sure want to cancel subscription?
-
00:00
00:00
Update Required Flash plugin
-
00:00
00:00

Ojej! Wygląda na to, że blokada reklam.

Nasza strona internetowa opiera się na reklamach, aby dostarczać bezpłatne treści i utrzymywać naszą działalność. Wyłączając blokadę reklam, pomagasz nam nas wspierać i zapewniasz, że możemy nadal oferować wartościowe treści bez żadnych kosztów dla Ciebie. Doceniamy Twoje zrozumienie i wsparcie. Dziękujemy za rozważenie wyłączenia blokady reklam dla tej strony internetowej.