Recenzja na listopad 2025
Krótka forma, intelektualny flirt z czytelnikiem, fikcyjni bohaterowie wchodzący w interakcję z historycznymi postaciami lub zdarzeniami oraz graniczna sytuacja stanowiąca tło dla filozoficznych rozważań, to chyba najważniejsze cechy pisarstwa Érica-Emmanuela Schmitta, pisarza znanego dzięki takim bestsellerom jak: „Oskar i pani Róża”, „Małe zbrodnie małżeńskie” czy „Kobieta w lustrze”.
Tym razem Schmitt tworzy postać Carlotty Berlumi, młodej kobiety, której pasją jest śpiew. To właśnie on staje się orężem w pojedynku ze słynną grecką divą Marią Callas. Choć Berlumi nigdy naprawdę nie istniała, obdarzona została przez pisarza cechami wielu innych śpiewaczek, które rywalizowały z Callas o palmę pierwszeństwa na scenach całego świata. Dzięki takiemu zabiegowi widzimy tytułową bohaterkę jakby przeglądającą się w zwierciadle cudzych opinii. Tworzą one bogaty i bardzo subtelnie wycieniowany portret psychologiczny śpiewaczki, którą obserwujemy nie tylko jako gwiazdę estrady, ale przede wszystkim jako kobietę – czasem niesioną emocjami, pewną siebie i zdolną walczyć o swoją pozycję, a czasem wycofaną i pogrążoną we własnej słabości. Taką, jaką możemy odnaleźć w każdej z nas… W tym właśnie kontekście umieszczona zostaje druga bohaterka, Carlotta Berlumi, która skazana jest na „bycie tą drugą”, życie w cieniu wielkiej artystki, bez perspektyw na zmianę tej sytuacji. Pełna frustracji, zawiści i poczucia niespełnienia Carlotta nosi w sobie taki obraz swej rywalki, jaki wynika z jej życiowego położenia i myśli, które wokół niej krążą.
Historia stworzona przez Schmitta to nie tylko opowieść biograficzna o jednej z najsłynniejszych śpiewaczek XX wieku, ale filozoficzna refleksja o ambicji i niespełnieniu, zazdrości i poszukiwaniu swojego wyrazu, o artystycznej pasji, która może stać się udręką, a nade wszystko o życiu wspomnieniami, które prowadzi do zatracenia w przeszłości.
Autor posługuje się wyjątkowo pięknym literackim językiem, melodyjnym i bogatym w metafory, dzięki czemu czytelnik zmuszony jest do nieustannej refleksji i podjęcia samodzielnych prób interpretacji postaci głównej bohaterki. W książce nie znajdziemy spektakularnych scen zawiści czy dramatycznych zwrotów akcji, napięcie budowane jest stopniowo wokół słów i doznań, odczuć i gestów. To historia piękna jak śpiew – poruszająca i przenikająca w każdym słowie.

