Skarby Muzeum Narodowego Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie
Konno, z wodą i z dzwonkiem – ludziom na ratunek!
Czterokołowy lekki wóz strażacki o zaprzęgu konnym jest jednym z ciekawszych pojazdów specjalistycznych z kolekcji Muzeum Narodowego Rolnictwa i Przemysłu Rolno – Spożywczego w Szreniawie. Zbudowany w 1921 roku – ma już zatem ponad sto lat! – w zakładzie Gustawa Ewalda w Kustrin, czyli dziś – w Kostrzynie nad Odrą. Co ciekawe, mimo swojego wieku pojazd jest sprawny i bywa wykorzystywany w pokazach pracy w czasie niektórych imprez Muzeum.
Podczas imprez prezentowane są również inne zabytkowe akcesoria strażackie ze szreniawskich zbiorów
Wóz strażacki jest znakomicie odrestaurowany, nosi jaskrawoczerwoną barwę i numer boczny 5653. Jego konstrukcja umożliwia dowiezienie wody w centralnym zbiorniku i dostarczenie jej w stronę ognia wężem przez pompę ręczną, wprawianą w ruch przez stojących przed i za wozem strażaków. Zbiornik był otwarty od góry, wodę można było łatwo i szybko uzupełniać za pomocą wiader. Zbiornik ma też korek umożliwiający zrzut niezużytej w akcji wody.
Wóz ma dwa reflektory i dzwonek na wysokim ramieniu. Ten dzwonek służył – jak informuje Muzeum – do tego samego co dzisiejsze syreny wozów strażackich: ostrzegał pieszych przed pędzącym do pożaru pojazdem strażackim. Ponadto przy bokach pojazdu umieszczono pary uchwytów w które wkładane były narzędzia strażackie, bosaki i zwijany wąż. Wóz jest resorowany, a na tylnych kołach zamontowano klocki ręcznego hamulca. Koła drewniane, mają stalowe obręcze.
Wóz strażacki z Muzeum w Szreniawie służył wcześniej w Więckowicach. Obecnie wieś Więckowice – o długiej historii: pierwsze wzmianki na jej temat pochodzą z 1387 roku – leży na terenie gminy Dopiewo i znajduje się w zasięgu Ochotniczej Straży Pożarnej KSRG w Dopiewie. Ta z kolei świętowała 25 września 2025 roku 95. swoje urodziny, które uświetniło m.in. dziewięć pocztów sztandarowych jednostek strażackich i Orkiestra Dęta Gminy Dopiewo.
Pojazd z kolekcji w Szreniawie mógł być prowadzony przez zaprzęg cztero- lub sześciokonny, nad którym panował woźnica, siedzący na niewielkiej ławce między latarniami i przy dzwonku oraz tuż obok jednego z ramion pompy. Pozostali strażacy mogli dojeżdżać do pożaru innym wozem, albo po prostu dobiec pieszo. Konne straże pożarne niejednokrotnie wykorzystywały dodatkowe wozy do przewozu ludzi, lub sprzętu – wiader, węży, czy narzędzi.
Wbrew pozorom, tego typu pojazdy nie należą do zamierzchłej historii, bo jeszcze nawet w tak dużych miastach, jak Warszawa i Kraków były stosowane do lat dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku. Samochody strażackie były wprowadzane bowiem dopiero w latach trzydziestych, by całkowicie po wojnie wyprzeć konie ze służby w straży. Tym niemniej, zanim to nastąpiło, właśnie konie zapewniały najszybszy i jednocześnie pewny nawet w trudnym terenie transport wody i załóg strażackich do pożaru.
Muzeum Narodowego Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie posiada też oczywiście samochody strażackie – ale to temat na kolejny artykuł…
Paweł Boner

