Komorniki dla Ciebie Wydarzenia Jacek Mezo Mejer: Nie bujam w obłokach

Jacek Mezo Mejer: Nie bujam w obłokach

przez info@one-bit.pl
1 razy przeczytano 6 minut czytania

„Ważne, że potrafisz widzieć dobro. Ważne, że dostrzegasz jego ogrom” – śpiewa w jednej ze swoich najbardziej popularnych piosenek Jacek Mejer, dużo bardziej znany jako Mezo. Mieszkający na co dzień w Suchym Lesie artysta opowiada o hip hopie, maratonach oraz o tym, z czego jest dumny.

Niemal dwadzieścia lat temu, w piosence „Żeby nie było”, wraz z Liberem śpiewaliście o tym, co Wam się nie podoba we współczesnym świecie. Niestety, ten tekst niewiele stracił na aktualności. Czego zatem dzisiaj – cytując fragment tego utworu – „życzysz temu światu”?
– Rok temu postanowiliśmy nagrać nową wersję tej piosenki, w której opisujemy to, co teraz dzieje się na świecie. A dzieje się źle. Coraz bardziej rosnące w siłę nacjonalizmy, wojny – jak choćby ta za naszą wschodnią granicą, a do tego wszystkiego jeszcze coraz dziwniejsza narracja narzucana sojusznikom przez hegemona z USA. To wszystko nie pozwala mi z optymizmem spoglądać w przyszłość. Wszystko to – a jestem politologiem z wykształcenia – mocno kojarzy się z latami 30. ubiegłego wieku. Oby tylko finał tej historii był inny. I tego przede wszystkim „życzę temu światu”.

Rozmawiamy przy okazji uroczystości związanych z 25-leciem Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Mosinie. Zaskoczyło mnie, że na swój występ nie czekałeś w garderobie, ale z dużą uwagą obejrzałeś przedstawienie przygotowane przez uczniów, a także część oficjalną. To dość nietypowe zachowanie jak na gwiazdę?
– Nie czuję się gwiazdą, czy kimś wyjątkowym. Pamiętaj, że wywodzę się z hip hopu, gdzie kontakt między wykonawcą, a słuchaczem jest bardzo bliski. Nie bujam w obłokach. Nie potrzebuję muru oddzielającego mnie od ludzi. Poza tym lubię się angażować z tego typu akcje. Tak po prostu, z potrzeby serca. Przyjemnie popatrzeć, jak dzieciaki mimo problemów z jakimi się zmagają na co dzień, potrafią stworzyć coś tak ciekawego. To też, w jakimś sensie, docenienie całej kadry pedagogicznej. Mama Julki Mróz – wokalistki, która ze mną występuje, pracuje w podobnej szkole, więc temat jest nam bliski. W moim repertuarze nie brakuje zresztą piosenek poruszających tematykę społeczną. Utwór „Ważne” idealnie wpisywał się w klimat tej uroczystości.

Warto przeczytać

Wspomniałeś o tym, że wywodzisz się z hip hopu…
– …ale dość szybko wyszedłem poza jego ramy. W moich piosenkach pojawiły się żeńskie refreny, miałem też flirt z popem. Środowisko, z którego wyszedłem nie zaakceptowało mnie w takiej roli, a ja nie chciałem pchać się tam na siłę. Robiłem więc swoje. Nie tak dawno, po niemal dwudziestu latach przerwy, wziąłem jednak udział w konferencji przygotowanej przez branżę hip hopową. I mam wrażenie, że nastąpiła pewna „odwilż” w naszych wzajemnych stosunkach.

Sam hip hop też się mocno zmienił przez te lata…
– Jest bardziej tolerancyjny i otwarty na inne gatunki, ale też stał przez to nieco… dziwny. Bo jak inaczej ocenić youtuberów, którzy z dnia na dzień stają się raperami? Nie dość, że ktoś inny pisze im teksty, to jeszcze niewiele w tym wszystkim talentu, a więcej planu biznesowego. Takie jednak mamy czasy.

Ty, choć trudno w to uwierzyć, jesteś obecny na scenie już niemal od 25 lat. Który moment w swojej karierze uważasz za ten najważniejszy?
–  Debiut, bo wydana w 2003 roku „Mezokracja” okazała się spektakularnym sukcesem. Zarówno radiowym, jak i komercyjnym, ze „Złotą Płytą” włącznie. Niosło to za sobą wiele plusów, jak i minusów, ponieważ to właśnie wtedy spotkałem się z największym hejtem. Potem było już spokojniej.

A jak jest teraz?
– Odnoszę wrażenie, że od trzech, czterech lat mamy do czynienia z dużą falą sentymentu wobec takich wykonawców jak ja, czy Liber. Można nawet powiedzieć, że mamy takie nowe otwarcie. Gramy mnóstwo koncertów i jesteśmy chętnie zapraszani na różne imprezy.

Ty, wracając jeszcze do hip hopu, nigdy nie wpisywałeś się w wizerunek typowego przedstawiciela tego gatunku.
– I to – tak uważam – zawsze działało na moją korzyść, bo byłem wyjątkowy. Z drugiej strony sprawiło, że nigdy nie byłem akceptowany przez tak zwaną ulicę. Nie nawijałem o „ciężkich klimatach”, choć w swoich piosenkach także wielokrotnie poruszałem ważne i trudne tematy. Robiłem to jednak w nieco innej formie, bardziej mi bliskiej. Chciałem po prostu być sobą.

Twoją wielką pasją jest też sport. Ile maratonów przebiegłeś?
– Ponad dziesięć. Nie jest to może zbyt imponująca liczba, ale dla mnie ilość jest sprawą drugorzędną. Biegam szybko. Zawsze zależało mi na jak najlepszym wyniku. Mój rekord to 2 godziny i 48 minut. Zapracowałem na to ciężkim treningiem. Nagrałem zresztą płytę pod tytułem „Życiówka”, o bieganiu właśnie. To taka fajna nisza w mojej twórczości. Jak gramy koncerty podczas różnych wydarzeń biegowych, to czuję że ludzie, którzy mnie słuchają doskonale wiedzą o czym śpiewam.

Jest także tenis…
– To w tej chwili mój sport numer jeden. Ostatnio grałem na mistrzostwach Polski artystów. Na korcie doskonale się czuję i realizuję.

Jesteś mieszkańcem Suchego Lasu i wydajesz się z tego powodu bardzo dumny.
– Bo tak jest. Nagrałem nawet piosenkę o tej miejscowości. Utożsamiam się z lokalną społecznością, często biorę udział w różnych akcjach. Miałem szczęście, ponieważ mój tata kupił tam działkę w latach 80-tych, kiedy niewiele tam jeszcze było. Teraz to wspaniałe miejsce do życia. Miejsce, w którym doskonale się czuję.

Rozmawiał: Tomasz Sikorski (Powiat Poznański)

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Podzielenia się nim ze znajomymi.

MOŻE CIĘ ZAINTERESUJE?

O Nas

Komorniki dla Ciebie – lokalna bezpłatna gazeta w Gminie Komorniki

Komorniki dla Ciebie – All Right Reserved. Developed by ONEBIT

Ta strona używa plików cookie, aby poprawić komfort korzystania z niej. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko temu, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Zgoda Zapoznaj się

Are you sure want to unlock this post?
Unlock left : 0
Are you sure want to cancel subscription?
-
00:00
00:00
Update Required Flash plugin
-
00:00
00:00