Pod koniec XIX wieku i na początku XX jedną z najważniejszych imprez poznańskiego życia kulturalnego były coroczne pokazy przygotowywane przy udziale Afroamerykanów, Indian i innych nacji.
W epoce Karola Maya i Henryka Sienkiewicza nie mogło w Poznaniu zabraknąć wizyt zza wielkiej wody. Miasto odwiedzały wioski afroamerykańskie, indiańscy wodzowie, a nawet dalekie ludy z Samoa. Każda taka wizyta ściągała do… Zwierzyńca (stare Zoo – przyp aut.) liczone w tysiącach tłumy ciekawskich.
Wystawy przedstawiające „murzyńskie wioski” w historycznym Poznaniu były częścią tzw. „wiosek egzotycznych”, organizowanych w Europie w XIX i na początku XX wieku. Były one elementem większych wystaw światowych, kolonialnych lub rozrywkowych, a także popularnych „Zwierzyńców Ludzkich” (Völkerschauen), które prezentowały ludzi z innych kontynentów jako „ciekawostki” etnograficzne. Dziś rzecz nie do pomyślenia i stricte rasistowska.
Waldemar Karolczak pisząc o historii poznańskiego Ogrodu Zoologicznego podaje, że pierwszy taki nalot miał miejsce w 1879 roku. Do Poznania sprowadzono wówczas karawanę Nubijczyków, w której składzie znaleźli się szejk Ali Bilai, jego córki, kuzynki, kilku mężczyzn i sporo zwierząt. Spośród tego stadka największy podziw wzbudzały żyrafy i słonie, choć byli tacy którym podobały się wielbłądy. Iluminowane pokazy odbywały się pod wielkim namiotem, a ich nieodłącznym elementem była degustacja potraw i napitków uchodzących za nubijskie smakołyki.
Pokazy z życia karawany tak się wówczas spodobały, że postanowiono je przeprowadzać cyklicznie. Dość powiedzieć, że do 1914 roku Poznań odwiedziło 17 takich grup i za każdym razem spotkały się one z wielkim zainteresowaniem. Ba. W ich sprowadzaniu wyspecjalizowały się całe grupy przedsiębiorców, a wędrowne pokazy odwiedzały miasta w całej Europie.
Z ciekawszych grup etnicznych warto zauważyć przyjazd do miasta Indian Siuxów na czele z ich wodzem Mon-thu-no-ba. Indianie jak to Indianie, jeździli po wytyczonym placu, strzelali z łuków, pokrzykiwali i pokazywali jak wygląda ich życie. W tym celu rozłożyli trzy namioty, a chętnych do ich zwiedzania nie brakowało. Podziw wzbudziły również sprowadzone z Dahomeju amazonki. Grupa 25 kobiet ku uciesze szczególnie męskiej części poznańskiej społeczności też pokazywała co potrafi… Uznanie zdobyli również Zulusi, którzy odwiedzili miasto pod wodzą córki zuluskiego króla Cetewayo i Samoańczycy, którzy pokazali się w Poznaniu w 1901 roku.
W okresie międzywojennym próbowano wracać do starych tradycji. Najbardziej udaną wystawą etnologiczną była ta zorganizowana w czasie trwania Powszechnej Wystawy Krajowej w 1929 roku. Na terenie dzisiejszych targów, a nie jak do tej pory Ogrodu Zoologicznego, dla potrzeb wystawy ustawiono wioskę afroamerykańską, a w niektórych albumach od tego czasu znajdują się zdjęcia poznaniaków z „wyprawy na Czarny Ląd”.
Krzysztof Smura


