Książka: Piotr Sochoń, Weronika Truszczyńska, Nadia Urban, Chiny jednego dziecka
W ostatnich latach o Chinach zrobiło się głośno na arenie międzynarodowej, ale to co przykuwa nasza uwagę, to przede wszystkim dynamiczny rozwój technologiczny i gospodarczy tego kraju. „Chiny jednego dziecka” są zaś próbą spojrzenia na Państwo Środka przez pryzmat socjologii i zmian demograficznych, które zaszły w ostatnich dziesięcioleciach.
Piotr Sochoń, Weronika Truszczyńska i Nadia Urban to reprezentanci młodego pokolenia badaczy, twórcy podcastu „Mao Powiedziane”, którzy od lat mieszkają w Szanghaju i znają ten kraj od podszewki. Każdego odcinka ich podcastu, w którym przybliżają Polakom oblicze chińskiego imperium, wysłuchuje kilkadziesiąt tysięcy osób. Trudno więc o lepszych specjalistów…
W 1979 roku zaczęto wdrażać w Chińskiej Republice Ludowej tzw. politykę jednego dziecka, program społeczny zgodnie z którym każda para powinna ograniczyć liczbę posiadanych dzieci do jednego. Teoretycznie program miał na celu regulację ilości narodzin i ochronę Chin przez przeludnieniem oraz jego ekonomicznymi skutkami. Od samego początku budził jednak zastrzeżenia natury etycznej oraz kontrowersje społeczne, bowiem zgodnie z regulacjami prawnymi ucierpiało na nim wiele osób – matki poddawane sterylizacji, porzucone czy sprzedawane dziewczynki, a współcześnie młodzi mężczyźni, którym po prostu brakuje kandydatek na żony. W latach siedemdziesiątych nikt bowiem nie zastanawiał się nad dalekosiężnymi skutkami takich decyzji. Oprócz znacznej poprawy sytuacji gospodarczej kraju, czyli tzw. chińskiego „cudu gospodarczego” wypływa z nich wiele innych konsekwencji. Młodych kobiet, które chętnie założyłyby rodziny i rodziły dzieci, jest w Chinach coraz mniej, a potencjalny kandydat na męża musi wykazać się nie lada zaletami i przede wszystkim majątkiem, żeby zwyciężyć w rankingu i zostać szczęśliwym panem młodym.
O tych oraz o wielu innych problemach chińskiego społeczeństwa warto przeczytać nie tylko, gdy się jest wielbicielem kultury Dalekiego Wschodu, ale również po to, aby uświadomić sobie, z jakimi kwestiami przyjdzie się zmagać za jakiś czas również polskiemu społeczeństwu, jeśli opadający trend demograficzny nie zacznie się w końcu zmieniać.


