Przemysław Gładysiak, dawny komendant Hufca Poznań – Rejon i członek Rady Ośrodka ZHP Komorniki „Róża Wiatrów” im. płk. Andrzeja Kopy, został harcmistrzem. To najwyższy stopień instruktorski w Związku Harcerstwa Polskiego.
– Harcmistrz – to ważna funkcja, dla mnie symboliczna, bo będąca uznaniem tego co chciałem w harcerstwie osiągnąć jako instruktor, którym jestem od ponad ćwierć wieku – mówi Przemysław Gładysiak. – Pozytywnie zamknąłem swoją próbę harcmistrzowską i dziękuję wszystkim, którzy mnie dopingowali i motywowali. Będę zdobyte doświadczenia dalej wykorzystywał w pracy instruktorskiej.
Próba harcmistrzowska nie jest prostą sprawą: wymaga wypełnienia szeregu zadań, od udziału w konferencjach, przez opiekę nad próbami instruktorskimi, udział w organizacji kursu przewodnikowskiego, fachowe publikacje i wielu innych działań praktycznych. Tę drogę harcmistrz Przemek pokonuje od 1998 roku, a harcerską w ogóle – od 1994 roku.
– Miałem 16 lat, gdy do technikum, do którego chodziłem, przyszli harcerze, by zachęcać do wstąpienia w ich szeregi – opowiada Przemysław Gładysiak. – Wcześniej nie miałem kontaktu z harcerstwem, w rejonie mojego miejsca zamieszkania też nie słyszałem, by działała jakakolwiek drużyna. Wstąpiłem do 58 Poznańskiej Drużyny Harcerskiej i odkryłem, że mogę nie tylko realizować moje pasje, ale do tego – pracować ze świetnymi ludźmi o podobnych zainteresowaniach! Jeśli ktoś odpowiedzialnie traktuje obowiązki, ma cel i szanuje służbę – a harcerstwo jest służbą – do tego spotka znakomitą ekipę, to trafia do środowiska, w którym bardzo dobrze się czuje. W którym chce pracować i rozwijać się.
Zapytany o swoje pasje, pan Przemek wymienia trzy: harcerstwo, góry i biegi na orientację.
– Góry, czy to z plecakiem, czy bez plecaka, zawsze dają wiele przyjemności. Niedawno wymyśliliśmy z dziećmi, że chcielibyśmy zdobyć Koronę Gór Polski: 28 pasm – jest co robić!
Jak mówi Przemysław Gładysiak, biegi na orientację, zarówno dzienne, jak i nocne, których organizatorami są komorniccy harcerze, były początkowo działaniem praktycznym, umiejętnością wymaganą w harcerstwie. Ale dają taką satysfakcję, wymagają wiedzy i pracy nad sobą, sprzyjają pracy grupowej i niesieniu pomocy, że stały się czymś fajnym, co się chce organizować i w czym uczestniczyć.
– Razem z moją córką Ulą, Sebą i Andrzejem, wystartowaliśmy w kolejnym Biegu Nocnym Po Poznaniu na trasie rowerowej – relacjonował w listopadzie. – Zawody polegają na tym, aby w ciągu czterech godzin odnaleźć jak najwięcej punktów w Poznaniu (lokalizacja jest zaszyfrowana) oraz wykazać się wiedzą na temat Poznania. Zawody odbywają się w porze wieczornej od 20.00 do 0.00. Rano na apelu okazało się, że nasz wysiłek został wyceniony na drugie miejsce – czyli poprawiliśmy swój zeszłoroczny wynik o jedną pozycję. Cóż za rok pora powalczyć o pierwsze miejsce!
Co ciekawe, wszystkie trzy pasje Przemysław Gładysiak może realizować w najlepszym możliwym towarzystwie: z żoną Martą i dziećmi – Ulą, Gabrysią i Piotrem. Młodzież również spełnia się w harcerstwie, Gabrysia jest obecnie w trakcie próby instruktorskiej, a żona pracuje w Komendzie Ośrodka Komorniki.
– Poznaliśmy się tak, że przyjechała na obóz z koleżanką w odwiedziny, poznaliśmy się, zaiskrzyło – i jesteśmy razem. Wcześniej była w harcerstwie, wystąpiła i wróciła. Zatem wszyscy jesteśmy w tej rodzinie.
Przemysław Gładysiak zrobił ostatnio podsumowanie aktywności ubiegłorocznych: planował pokonać 5 tysięcy kilometrów na rowerze, zrobił o 68 kilometrów więcej. Ustanowił przy tym swoje miesięczne rekordy ilości kilometrów na rowerze w kwietniu, maju, sierpniu, październiku, listopadzie i w grudniu. W tym roku chce przejechać sześć tysięcy kilometrów. Nie byłby sobą, gdyby ograniczał się to „zwykłej” jazdy – wziął m.in. w październiku udział w zawodach MTBO Ostroróg, czyli jeździe rowerem górskim z nawigacją terenową przy pomocy mapy.
- Po raz pierwszy wystartowałem w Mistrzostwach Polski, rywalizując z najlepszymi zawodnikami z Polski, nie do końca wiedząc czego się spodziewać. Na początek sprint – bardzo krótka trasa w bardzo szybkim tempie, trzeba było podejmować bardzo szybko i dynamicznie decyzje – miejsce 9. Po przerwie tego samego dnia start na dystansie średnim, niestety dwie błędne decyzje zaważyły na pozycji – miejsce 8. Następnego dnia najdłuższym dystans, na którym najbardziej mi zależało, licząc na najlepszą pozycję. I faktycznie bez błędów nawigacyjnych, no ale aby zapracować na podium trzeba poprawić tempo. Skończyło się na najlepszej 6 pozycji. W sumie bardzo ciekawe doświadczenie, ciekawe i bardzo dobrze zorganizowane zawody, na pewno na tego typu zawody jeszcze wrócę. No i pojawiłem się w rankingu PZOS, na 15. pozycji w swojej kategorii… – wylicza Przemysław Gładysiak.
Na liście aktywności w ubiegłym roku nasz harcmistrz ma też 288,3 kilometrów pokonanych w biegu, 211,81 kilometrów tras górskich i 134,16 kilometrów innych wędrówek pieszych. Jak mówi – to był dobry rok.








